Deafheaven – „Lonely People With Power”: Prawda to metal

Dodano: 01.04.2025
Na nowej płycie Deafheaven eksponują najbardziej metalowe i intensywne oblicze swojej twórczości. A to dopiero początek zalet.

Odcięcie się od ciężaru i blastów na „Infinite Granite” z 2021 roku było bardzo odważną decyzją ze strony Deafheaven. Panowie położyli wszystkie ręce na pokład i skupili się shoegaze’owym elemencie swojej muzyki, tworząc nieco krótsze, a przy tym bardziej przebojowe piosenki. Niestety, mimo kilku świetnych numerów (np. „In Blur”) okazało się, że Amerykanie nie są najlepsi jako stuprocentowi shoegaze’owcy, a George Clarke dużo lepiej skrzeczy, niż śpiewa. „Lonely People With Power” to inny kierunek. Deafheaven nigdy nie brzmiało bardziej metalowo niż teraz. W przeszłości uporczywe doklejanie im blackmetalowej łatki było wymuszone, co przyznawał sam zespół, bo nawet te intensywne, zblastowane fragmenty kojarzyły się bardziej ze screamo i post-rockiem ubranym w ekstremę. Tutaj jest inaczej. Mniej efektów, mniej shoegaze’u (chociaż nie jest tak, że nie ma go wcale), a więcej drugofalowego chłodu i starannie dopieszczonego, wycyzelowanego łomotu – metal, jak się patrzy!

Ale nie tylko o metal tu chodzi. Na „Lonely People With Power” grupa stawia na maksymalny eklektyzm, szczęśliwie omijając chaos. Deafheaven nie osiadają na mieliznach ani nie nadużywają cierpliwości słuchacza, do przesady rozwlekając pewne segmenty utworów, co zdarzało im się dawniej. W „Heathen” czy „Body Behavior” robią coś, na co wcześniej się nie rzucali, łącząc duże refreny i indierockowe struktury z bitewnym szałem. W „Doberman” przypominają o najdzikszych sekcjach „New Bermuda”, jednocześnie przewyższając je pod kątem poziomu wściekłości. W „Magnolii” wychodzą z pozycji niemal metalcore’owych, by dobić do black metalu utrzymanego w rejonach bliskich… Absu! A do tego dostajemy też najmocniejsze strzały, jakie Amerykanie kiedykolwiek wysmażyli, mianowicie postawione obok siebie „Incidental II” oraz „Revelator”. Pierwszy numer (z gościnnym udziałem Jae Matthews z Boy Harsher) pulsuje złowrogo i niepokojąco, prawie ambientowo, a pod koniec przeradza się w industrialową rzeź opartą na gęstym hałasie. I po takim ciosie cegłówką w następnej piosence grupa oferuje absolutnie najbardziej rozzłoszczony, napierający z pełną siłą black metal. Chyba się zgodzicie, że brak upadku przy tak wielkich susach zasługuje na największe pochwały. 

Deafheaven nagrali płytę, która nie dość, że sumuje większość wątków z ich dorobku, to jeszcze wnosi wiele nowego. „Lonely People With Power” jest samodzielnym elementem dyskografii zespołu, a nie kontynuacją tego czy innego kierunku. Świetne uczczenie 15-lecia kariery.

Łukasz Brzozowski

(Roadrunner Records, 2025)

zdj. Nedda Afsari

Ostatnie wpisy

Kategorie

Obserwuj nas