Exodus – „Goliath”. Gdyby Exodus był Goliatem, Dawid przegrałby w sekundę

Dodano: 20.03.2026
W thrash metalu od zawsze na zawsze liczy się horrendalna dawka energii. Na nowej płycie pionierów z Bay Area dostaniecie jej mnóstwo. Parę niespodzianek również się znalazło.

Zespół Gary’ego Holta i spółki cechuje m.in. to, że w obecnym tysiącleciu mało kto ze zbliżonych statusem thrashowych weteranów może im podskoczyć. Mniejsze lub większe legendy nurtu z reguły proponują materiały, na których usilnie unikają starości – albo przynajmniej próbują jej unikać. Z kolei Exodus od czasów „Tempo of the Damned” jedzie na paliwie drugiej młodości. Raz szybkie, a raz bardziej moshogenne riffy w średnim tempie, żelazna sekcja rytmiczna z chlupiącym pod gitarami basem i maksymalnie przebojowe podejście do gatunku działa cały czas. Na „Goliath” te kwestie nie ulegają zmianie, a do nich dochodzi parę ciekawych nowości. Oprócz tego mamy też powrót Roba Dukesa za mikrofon – również super, zawsze wolałem go od Zetro.

W pierwszej kolejności chciałbym pochwalić właśnie nowego-starego piosenkarza. Rob umie właściwie wszystko. Zdarta thrashowa szczekanina? Jasna sprawa. Odrobinę bardziej triumfalne, wzniosłe partie? Żaden problem. Rzeczy zahaczające o czysty śpiew? Również. To zdecydowanie najlepszy krzykacz w historii tego zespołu – bardzo dobrze spajający się z jego obecnym stylem. „Goliath” to nie tylko beztroskie sprinty i muzyka do zabawy w toxic waltz. Jasne, złapiemy tu rozpędzone „Hostis Humanis Generis” czy prowadzone ciętym riffem „Promise You This”, ale na tym zabawa się zaczyna. Posłuchajcie tylko snującego się w niemal doomowej tradycji utworu tytułowego lub gnającego „The Changing Me”, w którym pojawiają się patenty skrojone w manierze bliskiej… melodyjnemu death metalowi. Z kolei taki „Violence Works” startuje prawie jak jakiś niewydany hicior Jane’s Addiction. Wszystkie te przedziwne inspiracje i aspiracje dobrze się ze sobą kleją. Songwriting na wysokim poziomie.

Exodus wciąż to mają. „Goliath” to zarówno sprawdzona thrashowa szkoła, jak i elementy dowodzące, że nikt tutaj nie siedzi w szafie cuchnącej naftaliną. Zdecydowanie godna polecenia rzecz.

Łukasz Brzozowski

(Napalm, 2026)

zdj. materiały zespołu

Bilety na koncert Kreator, Carcass, Exodus i Nails kupicie TUTAJ.

Ostatnie wpisy

Kategorie

Obserwuj nas