Jeszcze w okolicach premiery „Pitfalls” macierzystego zespołu Einara Solberga sam zainteresowany opowiadał – nie bez racji – że nie do końca czuje się częścią współczesnej sceny progresywnej, która zjada swój ogon. Na przestrzeni tych paru lat muzyk chyba zrewidował swój pogląd nie tylko nieco bardziej technicznymi materiałami Leprous, ale przede wszystkim tym, co słyszymy na „Vox Occulta”. O ile debiut artysty, „16”, biegł w kierunku alternatywnego art rocka, o tyle tegoroczne dzieło wokalisty jest zdecydowanie bardziej bombastyczne, pompatyczne i… progresywne. – Chcę być tą kinematograficzną postacią w progu. Na nowej płycie totalnie do tego dążyłem – podkreśla twórca w zapowiedzi prasowej. Zawartość krążka dowodzi, że nikogo nie oszukuje.

„Vox Occulta” ocieka majestatem. Gdy Hans Zimmer przejdzie na emeryturę, Einar Solberg będzie jego godnym następcą. Progresywny rock w wydaniu Norwega na tym materiale nie jest oszczędny, tylko epicki do granic. Wszelkie symfoniczne smaczki, kontrasty na bazie cicho-hymnicznie i przede wszystkim jego operowe zawodzenia wyzierają tu z każdego kąta. Nie każdy doceni taki natłok wszystkiego, lecz trzeba przyznać, że artysta przemawia prosto z serca. To nie kreacja, tylko emocjonalny wyrzut ubrany w elementy graniczące z przesadą, bo przecież każdy z nas bywa – że posłużę się tytułem piosenki z jego debiutu – „Over the Top”. Orkiestra Norweskiego Radia odpowiadająca za symfoniczne aranżacje i instrumentarium idealnie zgrywa się z głosowymi popisami Solberga. Posłuchajcie tylko tych rozedgranych smyków i niemal djentowego riffu w „Liberatio”. Zwróćcie uwagę na kolosa „Grex”, w którym znalazło się miejsce i na staroszkolnego progrocka, i na wątki niemal musicalowe. Einar ma łeb na karku. To czuć od razu.
„Vox Occulta” to kawał muzyki. Na jej tle „16” jawi się jako sympatyczna muzyka o krótkim terminie przydatności do spożycia. Jej następczyni albo was w sobie rozkocha, albo przesyci, ale na pewno prędko o niej nie zapomnicie. Sprawdźcie to!
Łukasz Brzozowski
(Century Media, 2026)
zdj. Leo Liberty