Sněť – „V bažinách vědomí”. True Czech Death Metal

Dodano: 11.09.2026
Przyszli, zrobili swoje, a nawet wzbogacili uskuteczniany od początku kariery przepis na metal śmierci o parę nowych rzeczy.

Wielokrotnie narzekałem, że o ile bardzo cieszy mnie duża popularność death metalu w ostatnich latach, o tyle irytująca jest mała liczba kapel, które nawet nie tyle pchają nurt dalej, ale po prostu robią coś swojego. Zamiast tego zdecydowana część młodych składów z nurtu pielęgnuje głównie kserokopię klasyki – szwedzkiej, amerykańskiej, fińskiej i każdej innej. Czysto technicznie Sněť też to robią. Ich muzyka nie jest oryginalna. To owoc miłości Bolt do Thrower i Autopsy zabarwionych odrobiną nordyckiego mroku. Tym niemniej w przypadku załogi z Pragi ten mariaż brzmi jak miliard koron czeskich. W dodatku „V bažinách vědomí” słyszymy też delikatne urozmaicenie kompozytorskie.

Trudno określić, dlaczego w przypadku Sněť odrestaurowywanie klisz sprawia tyle frajdy. Jest w tym ogromny element luzu, ale rozumianego nie jako śmieszkowanie i puszczanie oka, tylko kumacja death metalu podana bez spiny. Już po sekundzie spędzonej z „V bažinách vědomí” wiesz, że ci kolesie zjedli zęby na tej mielonce, natomiast podają ją z pełną naturalnością, bez groźnych min i wymuszonej twardzielskiej pozy. Co bardziej przysadziste riffy w „Apokalyptický smaragd budoucí doby” to wręcz poziom „Leprosy” Death, lecz w brzydszej, bardziej odpychającej i zwierzęcej formie. Świetnym groove’em, nawet mimo sprintowej natury, powala „Jako každý”, a hołd złożony carcassowemu „Ruptured in Purulence” w „Nekončící koloběh snění a probouzení” wzbudza uśmiech. Ale właśnie – są też nowe składniki. Mimo elementu jaskiniowca Czesi więcej kombinują. W takich „Kladivo ve tmě” czy „Natur” pojawiają się pojedyncze psychodelizujące sekcje i w ogóle nie zakłócają one brutalności materiału. Brawo!    

„V bažinách vědomí” jest na tyle przebojową, rozrywkową i nośną płytą, że nawet jeśli nie kochacie death metalu, najpewniej się z nią polubicie. Jeśli z kolei tytułujecie się śmiercionośnymi ultrasami, wydany dziś krążek Sněť z miejsca trafi do waszego tegorocznego topu. Do mojego już trafił.

Łukasz Brzozowski

(Me Saco un Ojo, 2026)

zdj. materiały zespołu

Ostatnie wpisy

08.09.2026

Kategorie

Obserwuj nas