29.06.2023
Trzy dekady temu, między czerwcem a lipcem, Paradise Lost siedzieli w studiu i rejestrowali swoją czwartą płytę. Podczas tych nagrań nie mieli jeszcze świadomości, że za kilka miesięcy wejdą do metalowej ligi mistrzów, a ten awans zapewnią im właśnie ikoniczne przeboje. Bezbłędne piosenki, w których nie było już miejsca na death/doomową chropowatość. Anglicy wyważyli drzwi do mainstreamu i bez sentymentów poszli po swoje. Zresztą, w „Weeping Words” Nick radzi, by nie patrzeć wstecz. Ta mądrość życiowa mogłaby być mottem całego „Icon” i kariery kwintetu w latach 90.