Dlaczego tak bardzo kochamy „Severed Survival”?

Dodano: 08.07.2024
„Severed Survival” to wymarzony debiut – opatrzony legendarną okładką (w obu wersjach), z rozpoznawalnym na kilometr brzmieniem, a jednocześnie fermentujący i młodzieńczo nieociosany. Bo mowa o świetnych, bardzo dobrze zagranych piosenkach, ale wrzuconych w ramy dopiero wykluwającego się stylu, który ostatecznie ukształtował się na następnym „Mental Funeral”. W tym roku pierwszy krążek Autopsy skończył 35 lat, dlatego poniżej opisujemy jego atuty, których jest przecież całe mnóstwo.

No i jeszcze jedno: „Severed Survival” to zdecydowanie jedna z najbardziej epokowych deathmetalowych produkcji lat 80., a należy pamiętać że konkurencja jest bardzo szeroka. Od „Seven Churches” Possessed aż po „Scream Bloody Gore” Death (gdzie zresztą grał Chris Reifert, lider Autopsy), „Consuming Impulse” Pestilence, „Altars of Madness” Morbid Angel, „Slowly We Rot” Obituary… Zwłaszcza druga połowa tej dekady obfituje w niekończącą się wyliczankę żywych klasyków – powyżej wymieniłem dosłownie ułamek – a pierwszy pełniak Autopsy jest tak samo istotny i godny jak cała ich reszta. Chyba trudno o lepszą rekomendację, ale jeśli jeszcze nie jesteście pewni, poniżej mam coś na zachętę.

TEN BAS!

Gdyby zrobić sondę wśród deathmetalowych maniaków i zapytać, co jest najbardziej charakterystycznym elementem „Severed Survival”, najpewniej odpowiedzieliby, że okładka lub brzmienie basu. Steve DiGiorgio nigdy nie był pełnoprawnym członkiem Autopsy, tylko nagrał swoje partie na płytę jako znajomy sesyjniak z doskoku, a i tak przeszedł do historii. Jak pokazał czas, przechodził do niej jeszcze wiele razy w niedalekiej przyszłości, ale to już inny wątek… W każdym razie – robota Steve’a na tym materiale jest nie do przecenienia. Tutaj bas rządzi na pierwszym planie, wręcz zagłusza gitary, a jego obrzydliwe, a przy tym obdarte z przesteru brzmienie daje wrażenie obcowania z kontrabasem, który przeleżał wiele eonów w najgłębszych czeluściach piekieł. Gwarantujemy, że wejście DiGiorgio w pierwszych sekundach „Service for a Vacant Coffin” ożywia wszystkie trupy w okolicy. Czy jest w tym coś niedoskonałego? Czy dałoby się ten bas nieco bardziej schować w miksie? Pewnie, że tak. Ale bez tego walor atmosfery uleciałby w jednej chwili. A przecież chociażby za nią uwielbiamy rzeczony album.

OKŁADKA

Chodzi oczywiście o okładkę ocenzurowanej wersji albumu. Chyba wszyscy zgodzimy się, że nie jest to taka zaraz znowu oczywista kwestia. Z reguły robione na nowo lub na grzecznie okładki klasycznych płyt są dość brutalnie potraktowane wirusem photoshopowym i sprofesjonalizowanym stylem w złym tego słowa znaczeniu. Niby ma to nawiązywać do przerysowanego pierwowzoru, ale wychodzi zabawnie. Raczej bez intencji, by tę zabawowość osiągnąć. W przypadku „Severed Survival” wygląda to zgoła odmiennie. Oryginalny obrazek, przedstawiający szerzej niezydentyfikowaną postać rozrywaną hakami, robi wrażenie, ale „ugrzeczniona” wersja to już samo piekło na Ziemi. Bo czy widok tych czterech oszołomskich chirurgów jest mniej wulgarny od przekłuwanej na multum sposobów osoby? Pewnie tak. Ale czy jest jeszcze bardziej niepokojący i działający na wyobraźnię? Po stokroć tak. Wielu fanów Autopsy uważa tę wersję okładki za jedyną słuszną. My jesteśmy nieco mniej radykalni, aczkolwiek sami przychylamy się ku zakładowi medycyny prosto z koszmarów…

OBRZYDLIWOŚĆ NA OBRZYDLIWOŚCI

Pod koniec lat 80. (a zwłaszcza w latach 90.) amerykański death metal zyskiwał na popularności i powoli wskakiwał na inny tor. Zespoły stopniowo przestawały rajcować się patologią i grobowizną, a zamiast tego stawiały na sterylną, wycyzelowaną produkcję oraz coraz bardziej zaawansowane technicznie kompozycje. Oczywiście dzięki tej zmianie ukazało się wiele świetnych płyt, które dziś uchodzą za legendarne, ale Autopsy zawsze grało do drugiej bramki. Przy okazji dwudziestolecia „Severed Survival” sam Chris Reifert komentował to następująco: „W tamtym czasie ludzie uwielbiali czystą i robotyczną produkcję z Morrisound, za którą nigdy nie przepadałem, mimo że nagrywały tam dobre składy. Wolałem surowość Sunlight Studios”. Oczywiście debiut Autopsy nie ma w sobie wiele z Sunlight Studios, lecz emanuje surowością od góry do dołu. Te cmentarne melodie gitar, doomowe zjazdy w ciemność i oczywiście niedźwiedzi wrzask Reiferta działały tak dobrze m.in. dlatego, bo John Marshall ze Starlight Sound wiedział, jak to wszystko ukręcić. No i ukręcił rzecz brzmiącą klarownie, a przy tym wystarczająco ohydną i zezwierzęconą. o to chodzi.

WPŁYW NA INNYCH GRACZY

Pewnie wielu z was dobrze to wie, ale pragniemy zaakcentować, że wpływ Autopsy z „Severed Survival” na czołówkę deathmetalowej sceny jest nie do przecenienia. W USA byli poniekąd niezrozumiani, nie wpisywali się w krajobraz gnającego ku technice florydzkiego brzmienia. Na szczęście po drugiej stronie oceanu, w mroźnych zakamarkach Europy, pokochano ich od razu. Na przykład Nicke Andersson (znany m.in. z Entombed, Nihilist czy The Hellacopters) bez zastanowienia nazywa zespół Reiferta najlepszym deathmetalowym składem na świecie, powołując się choćby na zawartość omawianego tu „Severed Survival”. Fred Estby z Dismember również zaznaczał, że od samego początku istnienia formacji wzorowali się na Autopsy, a podobne przykłady można by mnożyć jeszcze parę godzin. Najwcześniejszy katalog patologów z Kaliforni odcisnął ogromne piętno na skandynawski metal śmierci i to słychać od razu. Zresztą, posłuchajcie po prostu debiutu Darkthrone – ilekroć Fenriz go wspomina, z miejsca mówi o Autopsy. W kontekście wielu momentów „A Blaze in the Northern Sky” również. W ogóle mu się nie dziwimy.

„SEVERED SURVIVAL” W KNOCK OUT MUSIC STORE

Trzydziestopięciolecie „Severed Survival” jest świetnym momentem, by zakomunikować, że płytę – na winylu i CD – zakupicie w naszym sklepie, przy czym wersja winylową dostaniecie w obu wersjach okładkowych. Polecamy więc nie zwlekać i zakupić album jak najprędzej, by ten przegniły death metal porozsadzał ściany wasze i waszych sąsiadów. Wszystko znajdziecie TUTAJ. 

Łukasz Brzozowski

Ostatnie wpisy

Kategorie

Obserwuj nas