The Hu – „Hun”. Wciąż dobrze, wciąż oryginalnie

Dodano: 07.07.2026
Styl mongolskiej rock-metalowej sensacji był jasny i charakterystyczny już na debiucie sprzed siedmiu lat. Najnowsza, trzecia w dyskografii płyta nie jest rewolucją, lecz absolutną krystalizacją ich stylu.

Łączenie metalowego trzonu z folklorem przynależnym danemu państwu nie jest w muzyce nowością. Szukając wśród licznych przykładów, można cofnąć się o 30 lat i przypomnieć sobie o „Roots” Sepultury, gdzie agresja i ciężar rifów spinały się w jedno z brazylijską muzyką ludową. Co więc wyróżnia The Hu? Nie tylko skrzyżowanie hard rocka czy nowoczesnego heavy metalu z mongolskim folkiem (który sam w sobie nie był nigdy gęsto eksponowany w świecie muzyki gitarowej), ale także hity. Egzotyczne z europejskiego punktu widzenia instrumentarium i gardłowy śpiew to jedno, lecz fajne piosenki też muszą być. The Hu dowozili je na dwóch pierwszych płytach, na „Hun” również. Nienachalna chwytliwość i wigor są największymi plusami tego materiału.

Ale jest coś jeszcze. Styl formacji nie ulega wielkim przeobrażeniom. Już dawno temu wymyślili sobie, co chcą grać i się tego trzymają. Co jednak najistotniejsze, Azjaci jakimś cudem nie grzęzną w swoim bajorze, wciąż brzmią świeżo. Już od adekwatnie zatytułowanego „Warrior Chant” trudno nie poczuć przypływu energii. Zaczyna się plemiennymi pohukiwaniami, nabiciem bębnów, a chwilę później wszystko przeradza się w alt-metalowy hit, by znów wrócić do tych szalonych inkantacji – i tak na zmianę. Najwięcej klasycznego folku pobrzmiewa z kolei w „Echoes of My Father”. Ta dawka refleksji zmiękczy nawet najtwardsze serducho, podobnie jak niemal dziewięciominutowy „Universe (Long)”, który narasta powoli, na chwilę zwalnia, a potem eksploduje w hardrockową riffową podróż. Taki songwriting oferuje tylko kapela pewna siebie i swoich możliwości.

„Hun” to kolejny udany album The Hu. Już po sekundzie rozpoznacie, że to oni, a oprócz oryginalności dostajemy przebojowość i żywotność. Ten przepis na sukces wciąż nie traci na aktualności.

Łukasz Brzozowski

(Better Noise Music, 2026)

zdj. materiały zespołu

Bilety na koncerty The Hu kupicie TUTAJ.

Ostatnie wpisy

Kategorie

Obserwuj nas