Jednoosobowe przedsięwzięcie Jamesa McBaina wdarło się na scenę szturmem lekko ponad dekadę temu i od razu zażarło. Co prawda nawet wtedy połączenie nieco mroczniejszego heavy/speed metalu – chociażby spod znaku Angel Witch – z pierwszą falą black metalu nie było niczym nowym (hello, Midnight!), ale Hellripper wypadał w tym przekonująco. Co więcej, w odróżnieniu od wielu kolegów po fachu, podpierał piosenki zanurzone po uszy w retro wściekle punkową energią, dzięki czemu brzmiały tak żarliwie i witalnie, jak powinny brzmieć. Na „Coronach” również tego zabrakło, ale tym razem w vademecum szkockiego muzyka pojawiło się więcej elementów i nieco mniej beztroski. Słychać to już na starcie. Pierwszy w kolejności „Hunderpest” odznacza się jadowitością drugofalowego black metalu, a momentami pobrzmiewają w nim nawet echa środkowego etapu twórczości Immortal. To nie jedyne zmiany, jakie przynosi „Coronach”.

Podobny poziom ponurackości, w połączeniu z nośnością, czuć chociażby w „The Art of Resurrection”, który przy odpowiedniej zmianie aranżacji dałby nam odpowiedź na pytanie, jak brzmiałby dobry, współczesny symfoniczny black metal. Prawdziwe nowości zaczynają się jednak przy „Baobhan Sith (Waltz of the Damned)” – czego tu nie ma? Od blackmetalowego sprintu po dociążenie elementami death metalu, a nawet progmetalową brawurą aranżacyjną i triumfalne hardrockowe solo pod koniec. To ekscytujące sześć minut z kawałkiem, w których nie ma nudy, lecz są ekscytujące przeskoki z jednego świata w drugi. Tak McBain jeszcze nie brzmiał! Fani bardziej typowych dla jego projektu konstrukcji również nie będą zawiedzeni. Venomowy (z delikatną nutką wczesnego Megadeth) galop „Blakk Satanik Fvkkstorm” jest wręcz stworzony do moshu. Podobnie dobre wrażenie wywiera chyba największy banger w zestawie, czyli „Kinchyle (Goatkraft and Granite)”. To prawdziwie eklektyczny materiał, a jednocześnie wciąż pełen ducha Hellripper.
„Coronach” jest świetnym albumem, na którym Hellripper udowadnia, że ma w rękawie znacznie więcej trików prócz emulowania black/speedmetalowej siary z dawnych lat. Taki oldschoolowy metal to ja rozumiem.
Łukasz Brzozowski
(Century Media, 2026)
zdj. Sethpicturesmusic