„Mana”, czyli moment chwały Unto Others

Dodano: 21.05.2026
Po przedstawieniu się udaną EP-ką „Don’t Waste Your Time” Unto Others musieli potwierdzić, że są czymś więcej niż jednorazową sensacją. Dokładnie to zrobili na debiutanckiej płycie.

Załoga z Filadelfii wstrzeliła się i wybuchła trochę znikąd. Wszyscy członkowie zespołu niby gdzieś wcześniej grali, zbierali szlify na lokalnej scenie… Ale w szerszym rozumieniu byli zupełnymi anonimami. Entuzjastyczny odbiór „Don’t Waste Your Time” i szybko zdobyty status hype’u w heavymetalowych (i nie tylko) kręgach był wymarzoną opcją dla Amerykanów. Co miała w sobie „Mana”, że wywindowała ich jeszcze wyżej?

MROK I PATOS W JEDNYM

Wiecie, co jest ważne w muzyce? Nie jakieś tam piosenki czy wartości artystyczne, lecz znalezienie się w odpowiednim miejscu i czasie. Oczywiście w tej chwili trochę żartuję, ale tylko trochę, bo Unto Others wybrali świetny moment na zaprezentowanie się światu z taką twórczością. Album ukazał się w 2019 roku i łączył klasycznie heavymetalowe wątki z gotyckim rockiem. Nie było to nic rewolucyjnego, ponieważ podobny wariant estetyczny parę lat przedtem przerabiali to In Solitude. Jeszcze wcześniej metalowy światek zwariował na punkcie nasterydowanego i wyraźnie czerpiącego z ekstremy post-punka w wydaniu Beastmilk. Niestety obie kapele zdążyły się rozpaść jeszcze parę lat przed debiutem bohaterów tego tekstu, a że ich jednorazowy blask zostawił słuchaczy z głodem na więcej, twórcy „Many” zaspokoili zapotrzebowanie na tę estetykę. Do tego przygotowali też dobre numery, a przede wszystkim nie odżegnywali się od bardziej kiczowatych wątków klasycznego heavy, czego nie można powiedzieć o In Solitude… Dobrze to rozegrali.

TĘSKNE PRZEBOJE I NIE TYLKO

Wspomniałem o dobrych piosenkach, więc wypadałoby rozwinąć ten wątek. Kolekcja wrzynających się w ucho hitów była kolejnym powodem, dla którego Unto Others wskoczyli na kolejny poziom. Mamy więc odegrane „Blade and the Will” z EP-ki oraz 10 premierowych numerów – każdy inny, każdy dobry. W „Dragon, Why Do You Cry?” mierzymy się z najbardziej cringe’ogennym patosem i tekstem o smokach. W „A Single Solemn Rose” z kolei dostajemy gotycko-rockową zwiewność najstarszego The Cult podbitą odrobiną przesteru kojarzącego się z nieco bardziej metalową stroną mocy. Żeby było zabawniej, wcale nie wymieniłem najlepszych utworów z wydawnictwa. Otwierający „Nightfall” to 100% ofensywy z pojedynczymi nawiązaniami do black metalu. „Jackie” rozczula tym melancholijno-nostalgicznym refrenem, „Give Me to the Night” z miejsca wyrósł na niezawodnego koncertowego bangera, a utwór tytułowy to chyba najbardziej przejmujące, co ten skład nagrał. Wypracowana przez kwartet synteza stylistyczna zadziałała tu bez zarzuty, a każdy przeskok gatunkowy zakończył się bezpiecznym lądowaniem.

CO BYŁO DALEJ?

Wydawało się, że dzięki „Manie” Unto Others złapali pana Boga za nogi. Po części tak było. Niedługo po premierze krążka zespół ruszył w trasę u boku Kinga Diamonda, robiło się o nich coraz głośniej, a do tego przenieśli się z malutkiego Eisenwald do fonograficznego giganta w postaci Roadrunner. Świetna sprawa, czyż nie? Nie do końca. Wydany dwa lata później „Strength” powstawał w bólach i nie spotkał się z tak ciepłymi głosami jak jego poprzednik. Co więcej, kapela bardzo chciała puścić materiał jako podwójny album, ale spotkało się to z kategorycznym sprzeciwem wytwórni. Bardzo umiarkowany sukces krążka poskutkował pogorszeniem relacji na linii zespół-wydawca, tym bardziej że Roadrunner widział w tym składzie potencjał do osiągnięcia sukcesu godnego Turnstile, lecz w metalowej niszy… Cóż nie udało się. Na szczęście Unto Others przezwyciężyli słabsze chwile. Ich ostatni krążek, „Never, Neverland” ukazał się niespełna dwa lata temu nakładem Century Media i ewidentnie brzmi jak powrót do formy. Całe szczęście, bo mowa o zbyt utalentowanym składzie, by zakończyć tę historię po ledwie paru latach działalności.

Już na początku przyszłego roku gotycki heavy metal formacji wybrzmi w pełnej krasie podczas europejskiej trasy u boku Amorphis i Insomnium. Jednym z jej przystanków będzie stołeczna Progresja. Koncert odbędzie się 25 stycznia, bądźcie tam!

Łukasz Brzozowski

Bilety na koncert Amorphis, Insomnium i Unto Others kupicie TUTAJ.

Ostatnie wpisy

Kategorie

Obserwuj nas